New Delhi, Indie cz. 1

moje podróże

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po krótkiej przerwie w pisaniu przyszedł czas na opisanie jednego z moich największych marzeń – Indii. Tak naprawdę ciężko mi jednak nazwać „podróżą” moje zwiedzanie tego miejsca. Mimo, że starałyśmy się zobaczyć jak najwięcej to Indie to kraj olbrzymi, również wielokulturowy ( oprócz wyznawców hinduizmu, jest tu wielu muzułmanów i sikhów – o tych trochę później). Ja spędziłam zaledwie dwa tygodnie na północy – Delhi, Agra i Jaipur. A to tylko kropla w oceanie jakim jest ten kraj…

Z Indiami było w tym wypadku tak, jak ze słodyczami na diecie. Czasami ktoś częstuje mnie jedną czekoladką i myślę sobie „ok, jedna nie zaszkodzi”. Szybko jednak mam ochotę na więcej i więcej. Kiedyś do Indii muszę wrócić. Muszę i to zrobię na pewno!

Jeśli zaś chodzi o samą stolicę jest… naprawdę brakuje mi słów. Jest miastem kontrastów, tak będzie najbezpieczniej. Są miejsca w których są zabytki, wielu turystów, świątynie warte miliony dolarów. A zaraz za rogiem ludzie śpią na ulicy, a głodne dzieci chodzą po ruchliwej ulicy wśród samochodów żeby wyżebrać choć kilka rupii (100 rupii = 6 zł).

Warto zobaczyć w Delhi 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Raj Path, czyli Droga Królewska to bulwar o długości mniej więcej dwóch kilometrów. Po stronie zachodniej drogę zamyka Pałac Prezydencki – Rashtrapati Bhavan oraz po obu jego stronach inne budynki urzędowe. Natomiast na wschodnim krańcu znajduje się łuk triumfalny, czyli India Gate. Są na nim wyryte nazwiska 85 tysięcy żołnierzy indyjskich poległych w czasie I wojny światowej, a następnie w wojnach z Pakistanem. Na Raj Path każdego roku, 26 stycznia zbiera się tysiące hindusów oraz turystów żeby podziwiać pochód parady, który odbywa się z okazji Święta Republiki.

Kolejnym obowiązkowym punktem zwiedzania jest świątynia Akshardham, w której niestety nie można robić zdjęć. A szkoda, bo naprawdę jest najpiękniejszym punktem turytycznym w Delhi. Jest ona poświęcona jednemu z hinduskich guru – Swaminarayan’ie. Tak jak jednak wspomniałam, w Indiach byłam za krótko żeby stwierdzić, że je poznałam, a tym bardziej zrozumiałam. W hinduizmie jest ok 33 miliony bogów, nie mniej innych uczonych „guru”. Nawet kiedy próbuję o nich czytać i wydaje mi się, że rozumiem okazuje się, że byłam w błędzie. Oprócz zjawiskowej świątyni wykonanej z różowego piaskowca i włoskiego marmuru, posiada ona wizerunki i posągi swych bóstw, które wykonane są z najdroższych kamieni świata. Dookoła świątyni rozlegają się ogrody, a ponad to można wykupić bilet na animacje poświęcone historii Indii, czy pokaz świateł, który odbywa się codziennie po zachodzie słońca.

Kolejnym interesującym miejscem jest świątynia Bahai Temple, nam bardziej znana jako Świątynia Lotosu. Jest to miejsce spełniające moje najskrytsze marzenia. I najbardziej infantylne i banalne, czyli te o równości wszystkich ludzi i pokoju na świecie. Jest to świątynia Bahaistyczna, a bahaizm jest religią która wyznaje jedność Boga, ale także jedność i niepodzielność całej ludzkości. Dzięki temu świątynia w środku jest po prostu… pusta. Oprócz ławek, nie ma w nich żadnych obrazów, ołtarzy… Może modlić się w niej po prostu każdy. Muzułmanin obok żyda, czy katolik obok buddysty. Miejsce ciekawe, ze względu na architekturę z zewnątrz – budowla przypomina kwiat i właśnie stąd jej nazwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Życie w Indiach

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To temat, którego trochę boję się ruszać, właśnie ze względu na mój brak doświadczenia. Jedyne co widziałam to wspomniane wcześniej kontrasty. Indie generalnie uchodzą za kraj bardzo biedny i tę biedę niestety widać wszędzie. Można pojechać do tego kraju, spędzić kilka tygodni w hotelach, poruszać się taksówkami, jeść w McDonalds czy KFC, chodzić tylko po turystycznych miejscach. Można. I można wrócić i powiedzieć, że jest pięknie i niesamowicie i w ogóle cacy. Ale można też chodzić np. po Old Delhi, czyli starej części miasta. I można pojechać w mniejsze miejscowości i zobaczyć prawdziwe życie biednych, ale niesamowicie szczęśliwych ludzi. Naprawdę w ich oczach w większości widać szczęście i uśmiech na twarzy. Nie są chyba do końca świadomi, że można żyć lepiej. Albo wcale tego nie chcą i nie potrzebują. Ale doskonale też wiedzą , że taki jest ich los, którego nie zmienią, ze względu na kastę w której się urodzili. W Indiach są cztery kasty, od najwyższej, najbogatszej, mającej najwięcej praw, do najniższej – niedotykalnych. Ludzie urodzeni najwyżej nawet nie patrzą na najbiedniejszych. Mimo, że mamy XXI wiek dla nich nadal ma to znaczenie. Podobno skóra najlepszych była ( i jest?) znacznie jaśniejsza od skóry niedotykalnych. Dlatego też ludzie często podawali mi ręce, robili sobie ze mną zdjęcie. Było dla nich wyróżnieniem, że jako biała nie lekceważę ich, rozmawiam z nimi, dotykam dłoni…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jako biała miałam również ceny podwyższone razy milion. Nie mówię o restauracjach, czy miejscach gdzie ceny z reguły są ustalone, ale przy braniu rikszy, czy robieniu zakupów na bazarach trzeba było poświęcić wiele czasu na negocjacje.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wracając jednak do życia na ulicy, największym szokiem jest dla turysty stare Delhi. Trzeba jednak się udać w tę część miasta kiedy chce się odwiedzić Spice Market, czyli targ z przyprawami. Istny RAJ. Szkoda tylko, że tak mało się na nich znam, bo co, do czego i po co ciężko było od hindusów wyciągnąć, ze względu na ich dość słaby angielski.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I dziś to będzie na tyle… 😉 Za jakiś czas odkryję kilka kolejnych miejsc i tajemnic z północy Indii.

10425147_943879242297639_4524334445756504002_n

Strażnicy świątyni Sikhów

Ale jeszcze słowo o Sikchach, bo obiecałam. Założycielem sikhizmu był Guru Nanak i religia zakłada, że można wierzyć w Boga niezależnie od tego czy nazywa się Bogiem, Jahwe czy Allahem. Łączy w sobie islam oraz hinduizm. Ważne są też postacie kolejnych 10 guru, którzy nosili w sobie wcielenie Guru Nanak, święta księga „Pani Księga” oraz kilka zasad którymi wyznawcy się kierują. M. in. nie golą się by każdy wyglądał tak samo, nie ścinają włosów, a  na głowie noszą turban, na ręku zawsze mają srebrną obręcz odstraszającą złe moce, do tego zawsze noszą przy sobie grzebień i mały miecz- Kirpan.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “New Delhi, Indie cz. 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s