100 dni do wyjazdu!?

au pair w USA

11650951_1005188592833370_1629520262_n

Dokładnie za 100 dni zacznę szkolenie dla au pair w Nowym Jorku na Long Island… Tym samym oficjalnie rozpocznie się moja przygoda jako au pair w USA. Skoro mam już datę wylotu, program opłacony, dni odliczam to możecie wywnioskować, że PM już za mną! (Perfect match- ostateczna rodzina, która ugości mnie w USA. Zanim dojdzie do perfect match’u na naszych profilach pojawiają się rodziny z którymi możemy się kontaktować, lub z góry je odrzucać. Profil zakładamy na stronie agencji z której usług będziemy korzystać, po rozmowie z konsultantem w biurze. Najważniejszy na profilu jest film, który przedstawia naszą osobę, zainteresowania, doświadczenie.)

Moja pierwsza rodzina pojawiła się w roomie już po 15 minutach od wrzucenia filmiku! Byłam przeszęśliwa, ale i ostrożna. Przecież nie będę matchować się z pierwszą rodziną. Pomyślałam jednak, że napiszę. Po dobie nie dostałam odpowiedzi, dlatego żeby nie blokować mojego profilu rozłączyłam się z rodzinką. Dwie godziny później ta sama rodzina pojawiła się na moim profilu! Dziwne, ale ok. Dałam im szansę. Następnego dnia potencjalna hostka napisała z przeprosinami, ale byli z rodziną na nartach i nie mogła mi odpisać. A że nie chciała mnie stracić zadzwoniła do mamy, żeby ta mnie dla niej przytrzymała. Wow, pomyślałam. Aż tak jej na mnie zależało? 😉 (Dodam jeszcze, że po 48h znikamy z profilu rodzin, żeby inne rodziny mogły się z nami połączyć. Tylko jedna rodzina może trzymać nasz profil, w tym czasie jesteśmy niewidoczne dla innych rodzin.) Skontaktowałyśmy się więc na skype’ ie. I już wtedy wiedziałam, że to jest to! Mimo, że marzyła mi się California, nie wyobrażałam sobie, że nie poznam tej kobiety z którą właśnie rozmawiam, na żywo! Stan New Hampshire w którym mieszka moja rodzinka leży w Nowej Anglii, na północ od Bostonu, a miasto w którym mieszkają- nad samym oceanem! Hostka w przeszłości sama była au pair w Paryżu, więc wie jak program wygląda z mojej strony. Poza tym dużo podróżują całą rodziną, więc dla mnie match idealny. Zimą jeżdżą na nartach, na wiosnę latają na Florydę, mają rodzinę w Washington DC i San Francisco. Mimo że obie byłyśmy sobą zachwycone, postanowiłyśmy się jeszcze rozłączyć, żeby dać szansę innym. Ja rodzinom, ona potencjalnym au pair. Cały czas byłyśmy jednak w kontakcie i po kilku tygodniach i kilku kolejnych rozmowach na skype’ ie doszło do PM! Będę miała pod opieką trzech chłopców – 6 lat, 5 i 3. Ponieważ chcę uszanować prywatność rodziny, będę o nich pisała jako najstarszy, średni i najmłodszy 😉 Ależ oryginalnie!

Po PM doszło więc do formalności – wiza, zaświadczenie o niekaralności, prawo jazdy międzynarodowe, wizyta u lekarza i… musiałam odnaleźć świadectwo ukończenia szkoły średniej, co trochę czasu w moim burdelu mi zajęło 😛 O dokumentacji nie chcę jednak się rozpisywać, bo wiele au pair, które prowadzą swoje blogi już o tym pisało. Poza tym, każda agencja wysyła instrukcje jak wypełnić wnioski wizowe, jak umówić się na spotkanie z konsulem etc… Mogę tylko napisać, że nie ma się czego bać!! Jest to zwykła formalność, jeśli nie ma się nielegalnie przebywającej rodziny w USA lub w przeszłości nie otrzymało się odmowy jest raczej pewne, że wizę się dostanie. No stress!

11652034_1005188899500006_990097251_n

Na urodziny wysłałam najstarszemu kartkę 🙂 Bardzo się ucieszył. Kartka szła lekko ponad tydzień. Nie pokazuję twarzy chłopca, bo jeszcze nie rozmawiałam z hostką o publikacji zdjęć dzieci na portalach społecznościowych 😉

Teraz jednak stresuję się czymś innym. Za dużo czasu chyba spędzam na forach dla au pair… Tyle czytam o re- match’ ach (re-match – zmiana rodziny goszczącej już w USA. Nie jest to jednak „widzimisię”, muszą wystąpić poważne argumenty za zmianą rodziny/ au apir), o tym jak LCC (local childcare consultant- opiekunka grupy au pair i rodzin mieszkających w jednej okolicy,) nie chcą pomagać w problemach, o tym jak to rodziny wykorzystują au pair do pracy ponad ich obowiązki lub po prostu o oszustwach amerykanów, np. chore dzieci w rodzinie, o czym wcześniej au pair nie miała pojęcia. Trochę mnie to stresuje! Mimo, że z moją rodziną jestem non stop w kontakcie i nie wyobrażam sobie złego traktowania z ich strony. Moja hostka już nawet zapoznała mnie z LCC z naszej okolicy, żeby ta poznała mnie z innymi au pair. Chce dla nas nawet zorganizować przyjęcie jak przyjadę! 🙂 Poza tym często rozmawiam z chłopcami, poznałam też mojego hosta, a nawet ich gosposię. Nie wiem jak w takiej sytuacji coś mogłoby pójść później nie tak. Mimo to dziewczyny z fejsa trochę pobudzają wątpliwości 😉 A z drugiej strony bardzo dużo mogę się od nich dowiedzieć: jak wyglądają podróże po Stanach, co robią w wolnym czasie, a ostatnio znalazłam post o pierogach ❤

Jedzenie! Właśnie… to kolejna kwestia, która budzi we mnie strach. Przecież ja kocham jeść! A dwa lata temu schudłam 12 kg… Ostatnio z 50 przytyłam do 53 kg. I strasznie się boję, że w Stanach znów przytyję! Że nie będę umiała się powstrzymać, przed próbowaniem wszystkiego czego nie jadłam w Europie! Hostka już obiecała, że zapisze mnie na siłownię na którą sama chodzi 😉 Ale czy po 8 h pracy, a czasem może i 9 h/ 10 h będę miała motywację i siłę żeby się zebrać na trening…? EH, naprawdę się boję!

Next thing is – Do tej pory pracowałam z wieloma narodowościami… Włosi, Hiszpanie, Tunezyjczycy, Brytyjczycy, Węgrzy, Belgowie, itd… Ale Amerykanów jeszcze nie poznałam. A wiele dziwnych rzeczy o nich słyszałam. I nie mówię tu o mojej rodzince, która naprawdę jest cudowna, ale nawet o ludziach z okolicy. Co więcej pracując w hotelu mogłam po pracy uciec do swojego pokoju i być tam sama… Tutaj nawet po pracy moi chłopcy mogą wbić do mojego pokoju, bo maluchom ciężko wytłumaczyć, że skończyłam. A że serce mam miękkie i chłopcy są cudowni to boje się, że często mój „czas wolny” będę spędzać z dziećmi. Z drugiej strony chcę tego. Chcę żeby moi hości traktowali mnie jak część rodziny i chcę spędzać z nimi rodzinne pikniki czy wychodzić do kina w weekend. Ale boję się, że w tym wszystkim nie znajdę czasu dla rówieśników ….

No i ostatnie – home sick. A jeśli nie będę miała dla kogo wracać… ? Nie mówię oczywiście o rodzinie, ale bardziej o znajomych. Przez animację z wieloma osobami straciłam więź. Wiadomo, że najlepsze przyjaciółki zostaną i nie wyobrażam sobie stracić kontakt z W. czy moją S, z którą byłam już na końcu świata, ale co z innymi… czy ktoś mnie jeszcze będzie pamiętał…? 😉

Na pierwszy wpis z życia przyszłej au pair to chyba tyle. Na szczęście już za tydzień wylatuję na Minorkę i wracam w połowie września, więc nie będę mieć czasu na rozmyślanie i będzie on szybciej uciekał 😉

Reklamy

14 uwag do wpisu “100 dni do wyjazdu!?

  1. Nie martw sie!!! rodzina będzie na 100 pro super, jasne zdarzają się różne akcje jak te o których wspomniałaś ale chyba poznałaś swoją rodzinę wystarczająco dobrze;) co do znajomych napewno poznasz mnóstwo świetnych ludzi może nawiążesz nowe przyjaźnie 😉 wish you all the best and cross fingers :))

  2. Z doświadczenia wiem, że prawdziwe przyjaźnie zostają, a reszta widocznie po prostu nie była warta zachodu… ja poznałam tutaj naprawdę mnóstwo wspaniałych dziewczyn, więc myślę, że było warto! Miałam mnóstwo problemów, a i tak nie żałuję mojej decyzji o przyjeździe 🙂

  3. Z tego co piszesz, to Twoja rodzinka będzie wspaniała i rok z nimi także taki będzie! Czekam aż moi określą się kiedy mam przylecieć i być może polecimy razem! Szczerze mówiąc to zazdroszczę Ci tych wyjazdów jako animator. Idealny sposób na zobaczenie wielu miejsc! Nie wiem czemu nigdy nie pomyślałam o tym, żeby zostać animatorem 😉 Powodzenia na Minorce! Pozdrawiam 🙂

      1. Ano w Polsce cały czas jestem 😉 Może coś poszukam, ale wolałabym jechać gdzieś gdzie można sporo zarobić bo CC doprowadzi mnie bankructwa 😀

      2. W animacji można trochę zarobić, jeśli nie zakłada się imprez co drugi dzień 😀 W zależności od biura podróży/ agencji animatrów/ hotelu możesz mieć 500-800 euro na rękę. Im większe doświadczenie tym większa pensja 🙂

  4. Moja droga. 🙂 obawy sa zrozumiale. Pozwol ze co nieco ci odpowiem 🙂
    Jedzenie jest tutaj paskudne, nie bede oszukiwac. Ale moi hosci kupuja mi to, o co prosza albo sama jade robie zakupy I wracam mi kolega 🙂 jedza obfit e kolacje do czego ja nie jestem przyzwyczajona, ale to taki wspolny posited, co mi sie w sumie podoba 🙂 no ale odlozylo sie. Ale! Znam spoko dziewczyn ktore tu nawet schudly- wiec wierze ze dla chcacego nic trudnego 😉 no I hostka ci placi za silownie, to super! Uwierz mi, czasem bedziesz tak zla na nie ( w konczy to dzieci, data do wiwatu) ze z przyjemnoscia po jdziesz na silke po prostu sie wymeczyc I wywalic zlosc 😉 to tez dobrze miejsce zeby poza triche ludzi. 🙂
    Rematch moze sie zdarzyc, ja przeszlam przez to, to jest do przejscia 😉 i ciesze sie bo mam po prostu lepsze warunki. Z wlasnej winy, nie poznalam dobrze hostow I nie zapytalam o tak podstawowa rzeczy jak schedule! pytaj o wszystko :* I mow o wszystkim. Amerykanie sie nie domyslaja, musza uslyszec ze jest cos nie tak 😉 oni tez ci powiedza. 🙂 nie wstydaj sie :*
    kolejnej twoja obawa przyjaciele. Ja przekonalam sie jak cudownych mam przyjaciele! Wracam za 3 miejsce, I pisza mi, ze na mnie czekaja, ze tesknia. A nie bylo mnie w sumie poltorej roku (Erasmus) wiec to tylko pokazalo mi jak cudownych ludzi mam wokol siebie. Plus teraz nowe przyjaznie stad, co jest niesamowite 🙂 takze nie boj sie, jestem pewno ze ci wartosciowi przyjaciele poczekam na ciebie :*
    Jesli chodzi o dzieci. My mamy zasade ze
    jesli moje drzwi sa zamkniete, to nie mozna chodzi, a jak towards, to moga do mnie przyjsc I sie poprzytulac. 🙂 staralam sie tez duzo wychodzic, to rozwiazuje problem 🙂

  5. Haha. Chodzilo mi o to ze hosci zwracaja mi kase za zakupy*. Slownik mi Sam przestawia slowa xD
    Wspolny posilek**
    otwarte drzwi-wejdz, zamkniete- zakaz wstepu, au pair ma was dosyc. 🙂

    1. Pomysl z tymi drzwiami musze wykorzystac!! 😉 mam tez nadzieje, ze kuchnia amerykanska mnie rozczaruje i tez schudne 😀 ale slodycze zawsze beda kusic… W kazdym razie, dzieki za tak wiele porad!

  6. Haha w niektórych momentach jakbym siebie czytała! 😀 Zwłaszcza akapit o jedzeniu i odchudzaniu xDD Boję się tamtejszego jedzenia, a moja rodzina jakoś chyba niespecjalnie podchodzi do odżywiania takze mam stracha przed odgrzeanym zarciem itp xD. Ja wylatuje za równe dwa tygodnie do WA. Oczywiście jak większość, kierowałam się do ciepełka, ale pogodziłam sie z tym, że będzie duzo deszczu ;D mój pm też byl moją pierwszą rodziną 😉
    Powodzenia z wyjazdem!;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s