Tydzień już za mną!

au pair w USA

No i wylądowałam. Na amerykańskiej ziemi! Oto jestem, oto piszę o moich pierwszych wrażeniach.

Tydzień w Nowym Jorku był niesamowity. Grono au pair już wie, że każda przygoda w USA zaczyna się szkoleniem na Long Island, ale nie każdy mój czytelnik to au pair, tak więc już tłumaczę! Przyleciałyśmy z innymi Polkami z Warszawy, przez Berlin do NYC, gdzie delegacja Cultural Care odebrała nas z lotniska JFK Kennedy’ iego i dostarczyła do szkoły dla au pair na Long Island . Oczywiscie nie byłyśmy jedyne. Na szkoleniu było nas prawie 300 osób (tak, chłopcy też mogą brać udział w programie!) z całego świata: Brazylia, Meksyk, RPA, Chiny, Szwecja, Niemcy, Czechy…  Dni spędzałyśmy głównie na przyswajaniu wiedzy o wychowywaniu dzieci, bezpieczeństwie w domu i na ulicy, oraz przeszłyśmy kurs pierwszej pomocy. Mimo to byłam bardzo rozczarowana, że wi fi jest takie słabe, suszarki nie działają, podobnie jak wiele kontaków, a kiedy musiałyśmy zacząć zajęcia wcześniej- restauracja otworzyła się z opóźnieieniem. Lubię szanować swój czas, a te drobne rzeczy zebrane w kupę odbierały mi minuty z samego rana lub przerwy. Jedzenie w miare, duży bar sałatkowy, tylko raz był fast food na kolacje.  

Najlepszym wspomnieniem ze szkolenia jest jednak wycieczka po Nowym Jorku! Mimo, że trwała tylko kilka godzin i głównie zwiedzałyśmy z autokaru to dopiero w piątek poczułam, że jestem w USA. Rodzina, która nas gości może nam ją opłacić jako prezent na powitanie i wtedy my już nie musimy dodatkowo za nic płacić. Jeśli tego nie zrobi, dzień zwiedzania w czasie szkolenia kosztuje au pair 50$ + 20$ wejście na punkt widokowy Rockefeller Center. Ja zostawiłam to na następny raz.


 

W centrum NYC byłyśmy 11.09… Właśnie tak teraz wygląda miejsce po WTC…

W jeden dzień nie da się zwiedzić nawet połowy tego miasta! W czasie wolnym chodziłyśmy głównie po Time Squre. O NYC napiszę kiedy zobaczę więcej, a to już w listopadzie!!

W sobotę każda z nas poleciała w swoim kierunku, do swojej HF… Pożegnania są ciężkie, z wieloma dziewczynami udało mi się zaprzyjaźnić, ale… takie jest życie. W pożegnaniach mam już nie małe doświadczenie 😉 Te, które wylądowały tak daleko ode mnie będą mogły mnie przenocować, kiedy zacznę podróżować po USA 😛

Trochę o rodzince – już po pierwszej rozmowie na Skype’ie z moją hostką wiedziałam, że to Perfect Match (jeśli niektóre pojęcia są niejasne, zapraszam do pierwszego wpisu w zakładce Au Pair w USA, tłumaczę tam wszystkie zwroty związane z wyjazdem na au pair). Ludzie, którzy mnie wybrali są cudowni! W domu do dyspozycji mam całe piętro tylko dla siebie! Dwie sypialnie, mały salon z TV i łazienka.


Kiedy hostka wysłała mi zdjęcie po remoncie, napisała, że chce żebym czuła się tu jak w SPA, bo całym dniu spędzonym z chłopcami… 🙂 Dodam jeszcze, że przy schodach zamontowali (tak, specjalnie przed moim przyjazdem) bramkę, żeby pies (lub chłopcy) mi tam nie wchodził, kiedy sobie tego nie życzę ;P To jest naprawdę cudowne, bo ja nawet przez chwilę nie pomyślałam, że takie rzeczy mogłyby mi przeszkadzać! Całe życie spędziłam z siostrą w jednym, małym pokoju. Tylko wyjazdy dawały mi kilka metrów prywatności… A teraz mam nawet łazienkę tylko dla siebie 😉

Chłopcy i mama przywitali mnie pięknym plakatem, króry pomogła przygotować niania chłopców. Dostałam też śliczną poduszkę z moim znakiem zodiaku, wejściówkę do różnych kawiarni/ restauracji w Portsmouth (taką kartę podarunkową, tylko na wiele miejsc) , a w domu czekał na mnie kosz pełen polskich produktów (krówki, sok hortexu, itp.) i łazienka wyposażona we wszystkie potrzebne kobiecie kosmetyki!!


 Dziś dzień rozpoczął się przyjęciem urodzinowym kolegi 3latka, następnie grill dla au pair z okolicy i rodzinny reunion od strony hosta!! Padam na twarz, taka ze mnie party girl 😉

Na razie ekscytacja miesza się z ogromnym zmęczeniem… Pewnie na kolojny wpis nie będzieci musieli długo czekać, bo każdego dnia będąc tutaj czuję się jak w bajce, którą chce się dzielić!

(Przepraszam za wszystkie literówki lub dziwny rozmiar zdjęć, ale pisze z telefonu, czego nienawidze bo nie widze rozmiaru zdjec ! :p )

Reklamy

7 uwag do wpisu “Tydzień już za mną!

  1. Ale ekstra! Cieszę się Twoim szczęściem, super, że trafiłaś na fajną rodzinkę, oby tacy pozostali przez cały pobyt :3. Rób jak najwięcej zdjęć, czekam na kolejny wpis :D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s